Już dawno po północy, a ja siedzę na parapecie wpatrując się w gwiazdy. Po głowie chodzi mi tylko Victoria, a najbardziej dręczy pytanie dlaczego popełniła samobójstwo... Kolejny dzień z rzędu nie śpię... chce, a nie mogę. To bardzo męczące, nie potrafię pokochać chłopaka który darzy mnie wielkim uczuciem, nie potrafię zapomnieć o Ronie, ja w ogóle nie wiem czy coś jeszcze potrafię...Całymi dniami siedzę gapiąc się w niebo, nie mam siły, ani ochoty z nikim rozmawiać... było już tak dobrze. Przyjaciel, wspaniali znajomi, piękny dom... oprócz Rona nie brakowało niczego i nagle wszystko się spieprzyło... tylko jak? Sama tego nie ogarniam. Zaprzyjaźniłam się z Zaynem potem zaczęłam spotykać z Harrym, mulata to wkurwiało... zaraz dopiero teraz poukładałam sobie to wszystko w głowie i... słowa Zayna '... to wszystko co planowałem... a ten lokowaty dzieciak wszystko spierdolił!...' to prawda czy to ze mną jest coś nie tak?! Nieee... to nie może być prawda... to chore... Muszę się przespać... w końcu zasnę, bo inaczej padnę z wycieńczenia...
Tak zasnęłam... O piątej nad ranem, a o 7.00 obudził mnie Harry całując w policzek powiedział, że Paul potrzebuje go i Nialla na 3 dni u siebie blablabla... byłam tak zaspana, że nawet go nie słuchałam... i musi wyjechać. Jak już mnie obudził to oczywiście nie mogłam już zasnąć, poleżałam tak pół godziny i wygramoliłam się z łóżka, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół coś zjeść. W kuchni przy stole siedział Zayn, Spojrzał na mnie bardzo poważną miną... nagle nie wytrzymał coś w nim pękło...
-Sylwia... Bardzo chciałem Ci to powiedzieć już dawno, ale nie miałem odwagi, dlatego ukrywałem, że po chwilach spędzonych z tobą źle sypiałem, dla mnie Ty nie jesteś tylko koleżanką. Dusiłem to w sobie, sam wiedziałem jak wygląda prawda. Za każdym razem, kiedy zbierałem się w sobie szedłem do Ciebie i nie dałem rady powiedzieć...-~''Na miłość nie ma lekarstw, powiedział wszystko, co czuje, że on rady już nie dale. Wyznał jej że się zakochał, nagle w oczach łza mu staje. Ona nie dowierza w to co mówi on, on nie może uwierzyć w to że to powiedział.''~.
Kiedy to wszystko usłyszałam wybiegłam z płaczem z domu... Zayn za mną nie pobiegł to dobrze, bo wcale tego nie chciałam... Zdążył jeszcze tylko wykrzyczeć Kocham Cię i przepraszam. To bolało... usłyszeć coś takiego od osoby którą kocha się jak brata...Biegnąc tak zatrzymałam się w jakimś parku usiadłam na ławkę i płakałam tak dość długo... nikt mnie nie szukał... nikt nie dzwonił. W sumie nie smucił mnie ten fakt. Całą noc przesiedziałam i przepłakałam na ławce w parku... nad ranem postanowiłam wrócić i wiedziałam już co zrobię. ~''Puk puk cichutko on się zakradł pod judasz. Spojrzał dojrzał osobę, tą osobą była ona. Ledwo zdążył drzwi otworzyć i miał ją już na ramionach. Nie mówili nic. stali wtuleni w siebie. On jej szepnął na ucho, jest mi bardzo źle bez ciebie. Ona odchyliła głowę i spojrzała w jego oczy, wyszeptała z pocałunkiem teraz już zapomnij o tym. To było jego marzenie, myślał że nie do spełnienia, ale ona jest osobą która to marzenie spełnia. Jeśli to jest tylko sen to ja nie chcę się obudzić. Wtulił się w nią mocno i już więcej nie mówił. Stali oboje płakali, on wycierał jej łzy.Obiecywali sobie na zawsze tylko Ja i Ty <3''~
W tym momencie przestał mnie w ogóle interesować Harry nie chciałam myśleć co z nim, miałam Zayna którego od razu pokochałam. Siedzieliśmy potem śmiejąc się razem jak to byliśmy dla siebie rodzeństwem i na temat nawinął nam się loczek.
-Sysia, a co z Harrym?
-Zayn ja go nie kocham... ja go nie kochałam i już nie pokocham...
-Musisz mu to powiedzieć, musisz powiedzieć mu o nas.
-Powiem. Powiem mu gdy wróci.
-A gdzie on właściwie jest?
-Nie wiem... Paul coś od niego i Nialla chciał i musiał ich zabrać na trzy dni.
-Paul? Przecież on jest z żoną na wakacjach.
-Co?
-Jesteś pewna że tak Ci powiedział?
-Taaak. Byłam zaspana, ale to usłyszałam.
-Może pojechali do domku nad jeziorem, może chcieli odpocząć...
-Może... Skończmy temat Harrego. Wróci to z nim porozmawiam.-Rozmawialiśmy do wieczora o wszystkim i o niczym. Tuliliśmy, mizialiśmy, śmialiśmy... po prostu Cieszyliśmy się sobą, potem dołączyli się Lou i Alex, cieszyli się naszym szczęściem przegadali z nami całą noc i było świetnie.
_____________________________________________________________________________________________
No więc ten rozdział trochę inny, bo powplatałam kawałki piosenki. Mam nadzieję że ogariecie :) Jeśli są jakieś błędy językowe lub ortograficzne to przepraszam. Jeśli czytasz skomentuj proszę. ;*
Chętnie skomentuje.Jak znów pisze ten blog jest realny..Może lepiej nie będę pisać z tym co się domyślam o Harry'm i Niall'u..;)Ale ciii//;)
OdpowiedzUsuńBardzo zajebiście piszesz tego bloga.Czekam na kolejne rozdziały.I mam prośbę będziesz mogła napisać do mnie na gg?To jest mój numer:42502839.
Pozdrowionka
BYE<3
Jezuu jak ja kocham to czytać. I cieszę się, że Zayn jest z Sylwią :)
OdpowiedzUsuńSuper blog.. Kocham go czytać Czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńZapraszam na : http://muzykaoznaczaciebie.blogspot.com/
Super rozdział ~ Sysia
OdpowiedzUsuń