czwartek, 19 lipca 2012

#3


Pracowałam u nich już około dwóch tygodni i codziennie wieczorem szłam na cmentarz do Rona, siedziałam tak do północy czasem dłużej... Kilka razy nawet Zayn po mnie wyjechał... bał się o mnie. Z dnia na dzień stawał mi się coraz bliższy, ale nie jako mężczyzna, jako brat... Stawał mi się przyjacielem. Mimo tego że tak krótko się znaliśmy czułam że mogę na nim polegać, dogadałam się z Sophią, poznałam Alex naprawdę fajna dziewczyna. Bardzo się cieszę że ich w pewnym sensie mam... Kiedy tak sobie myślałam usłyszałam jak trzaskają drzwi.
-Wróciłeeem!- Wykrzyczał ktoś, domyśliłam się że to będzie Harry.
Wszyscy zbiegli na dół i rzucili się na chłopaka. Więc i ja zeszłam. Patrzałam na wszystko z boku, a kiedy już skończyli prześliczny loczek spojrzał na mnie potem na wszystkich i spytał;
-Em... A mogę wiedzieć kto to?
-Aaa... zapomniałem. To jest Sylwia. Nasza nowa sprzątaczka.-Odpowiedział Zayn.
-Nie za ładna na sprzątaczkę?
-Nie zapędzasz się ? Sylwia jestem miło mi.-Wtrąciłam się.
-Harry.-Odpowiedział z lekkim szokiem.
Wszyscy siedzieli na dole, a ja poszłam do góry, siedziałam i się nudziłam więc pomyślałam że pójdę do Ronalda i nagle wbiegł Zayn.
-A co ty tu tak sama zamulasz? Chodź do nas.-Zaproponował.
-Nie... wiesz nie chcę wam przeszkadzać.- Schyliłam głowę.
-Co Ty gadasz?! Nie przeszkadzasz.
-Chciałam iść na cmentarz...
-Oj no proszę.-Zrobił słodkie oczka.
-No dobra, ale nie patrz już tak na mnie.
-Jupi! Chodź!-Pociągnął mnie za sobą.
***
-Zacznijmy od nowa! Harry to jest Sylwia, nasza nowa sprzątaczka. Sylwia to jest Harry, nasz... Harry!-Przedstawiłem ich sobie.
-Sysia miło.-Wyciągnęła rękę.
-Hazza. Więc... od kiedy tu pracujesz?
-Już jakiś tydzień. 
-Ehem... a mogę wiedzieć jak to się stało że tu pracujesz?
Nagle wszyscy ucichli. 
-Kto ma ochotę na coś słodkiego?!- Wtrącił Niall.
-Ej blondi cicho! Dowiem się czy nie?- Spytał loczek.
-Emm... Musimy o tym teraz mówić?-Spytałem widząc że Sysia nie ma na to ochoty.
-Eh... no dobra. 
-Jak było?-Spytała Alex?
-No spoko, spoko w końcu od was odpocząłem.-Zaśmiał się.
-Ranisz...- Powiedział ze sztucznym smutkiem Naill.
-Oj no przepraszam skarbie.-Przytulił go na co ja i Sylwia wybuchliśmy śmiechem.
-Jest miło, ale ja już się zbieram.-Powiedziała Sylwia.
-Idziesz do siebie?-Spytał Hazza.
-Aaa...
-Harry...Ona u nas mieszka.-Odpowiedziałem za nią.
-Jak to u nas mieszka?
-Wiecie co to ja idę, a wy to sobie wytłumaczcie.
-Dobrze. Tylko nie siedź za długo, chyba że mam po ciebie wyjechać.
-Nie dojdę.
Szłam tak drogą i myślałam czy będę mogła tam zostać... czy Hazzie się to spodoba... co ja zrobię jeśli będę musiała odejść? Te pytania prześladują jak list gończy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz