wtorek, 31 lipca 2012

#8

Już dawno po północy, a ja siedzę na parapecie wpatrując się w gwiazdy. Po głowie chodzi mi tylko Victoria, a najbardziej dręczy pytanie dlaczego popełniła samobójstwo... Kolejny dzień z rzędu nie śpię... chce, a nie mogę. To bardzo męczące, nie potrafię pokochać chłopaka który darzy mnie wielkim uczuciem, nie potrafię zapomnieć o Ronie, ja w ogóle nie wiem czy coś jeszcze potrafię...Całymi dniami siedzę gapiąc się w niebo, nie mam siły, ani ochoty z nikim rozmawiać... było już tak dobrze. Przyjaciel, wspaniali znajomi, piękny dom... oprócz Rona nie brakowało niczego i nagle wszystko się spieprzyło... tylko jak? Sama tego nie ogarniam. Zaprzyjaźniłam się z Zaynem potem zaczęłam spotykać z Harrym, mulata to wkurwiało... zaraz  dopiero teraz poukładałam sobie to wszystko w głowie i... słowa Zayna '... to wszystko co planowałem... a ten lokowaty dzieciak wszystko spierdolił!...' to prawda czy to ze mną jest coś nie tak?! Nieee... to nie może być prawda... to chore... Muszę się przespać... w końcu zasnę, bo inaczej padnę z wycieńczenia... 
Tak zasnęłam... O piątej nad ranem, a o 7.00 obudził mnie Harry całując w policzek powiedział, że Paul potrzebuje go i Nialla na 3 dni u siebie blablabla... byłam tak zaspana, że nawet go nie słuchałam... i musi wyjechać. Jak już mnie obudził to oczywiście nie mogłam już zasnąć, poleżałam tak pół godziny i wygramoliłam się z łóżka, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół coś zjeść. W kuchni przy stole siedział Zayn, Spojrzał na mnie bardzo poważną miną... nagle nie wytrzymał coś w nim pękło...
-Sylwia... Bardzo chciałem Ci to powiedzieć już dawno, ale nie miałem odwagi, dlatego ukrywałem, że po chwilach spędzonych z tobą źle sypiałem, dla mnie Ty nie jesteś tylko koleżanką. Dusiłem to w sobie, sam wiedziałem jak wygląda prawda. Za każdym razem, kiedy zbierałem się w sobie szedłem do Ciebie i nie dałem rady powiedzieć...-~''Na miłość nie ma lekarstw, powiedział wszystko, co czuje, że on rady już nie dale. Wyznał jej że się zakochał, nagle w oczach łza mu staje. Ona nie dowierza w to co mówi on, on nie może uwierzyć w to że to powiedział.''~. 
Kiedy to wszystko usłyszałam wybiegłam z płaczem z domu... Zayn za mną nie pobiegł to dobrze, bo wcale tego nie chciałam... Zdążył jeszcze tylko wykrzyczeć Kocham Cię i przepraszam. To bolało... usłyszeć coś takiego od osoby którą kocha się jak brata...Biegnąc tak zatrzymałam się w jakimś parku usiadłam na ławkę i płakałam tak dość długo... nikt mnie nie szukał... nikt nie dzwonił. W sumie nie smucił mnie ten fakt.  Całą noc przesiedziałam i przepłakałam na ławce w parku... nad ranem postanowiłam wrócić i wiedziałam już co zrobię.  ~''Puk puk cichutko on się zakradł pod judasz. Spojrzał dojrzał osobę, tą osobą była ona. Ledwo zdążył drzwi otworzyć i miał ją już na ramionach. Nie mówili nic. stali wtuleni w siebie. On jej szepnął na ucho, jest mi bardzo źle bez ciebie. Ona odchyliła głowę i spojrzała w jego oczy, wyszeptała z pocałunkiem teraz już zapomnij o tym. To było jego marzenie, myślał że nie do spełnienia, ale ona jest osobą która to marzenie spełnia. Jeśli to jest tylko sen to ja nie chcę się obudzić. Wtulił się w nią mocno i już więcej nie mówił. Stali oboje płakali, on wycierał jej łzy.Obiecywali sobie na zawsze tylko Ja i Ty <3''~
W tym momencie przestał mnie w ogóle interesować Harry nie chciałam myśleć co z nim, miałam Zayna którego od razu pokochałam. Siedzieliśmy potem śmiejąc się razem jak to byliśmy dla siebie rodzeństwem i na temat nawinął nam się loczek.
-Sysia, a co z Harrym?
-Zayn ja go nie kocham... ja go nie kochałam i już nie pokocham...
-Musisz mu to powiedzieć, musisz powiedzieć mu o nas.
-Powiem. Powiem mu gdy wróci.
-A gdzie on właściwie jest?
-Nie wiem... Paul coś od niego i Nialla chciał i musiał ich zabrać na trzy dni.
-Paul? Przecież on jest z żoną na wakacjach.
-Co?
-Jesteś pewna że tak Ci powiedział?
-Taaak. Byłam zaspana, ale to usłyszałam.
-Może pojechali do domku nad jeziorem, może chcieli odpocząć...
-Może... Skończmy temat Harrego. Wróci to z nim porozmawiam.-Rozmawialiśmy do wieczora o wszystkim i o niczym. Tuliliśmy, mizialiśmy, śmialiśmy... po prostu Cieszyliśmy się sobą, potem dołączyli się Lou i Alex, cieszyli się naszym szczęściem przegadali z nami całą noc i było świetnie.
_____________________________________________________________________________________________
No więc ten rozdział trochę inny, bo powplatałam kawałki piosenki. Mam nadzieję że ogariecie :) Jeśli są jakieś błędy językowe lub ortograficzne to przepraszam. Jeśli czytasz skomentuj proszę. ;*

niedziela, 29 lipca 2012

#7

Od pewnego czasu Zayn był jakiś dziwny. Nie odzywał się do nikogo, wychodził gdzieś wieczorami i wracał nad ranem. Bałam się o niego, przecież był mi bliski, mimo że się pokłóciliśmy zależało mi na nim. Za każdym razem gdy widziałam jego smutną twarz zastanawiałam się czy to przeze mnie i Harrego czy chodziło o co innego. Pewnego razu gdy wychodził postanowiłam pójść za nim, Hazza protestował nie powiem, że nie ale i tak poszłam. Chłopak nie jechał samochodem co było trochę dziwne, ale lepsze dla mnie, szłam tak aż doszłam do cmentarza, tylko po co? Zayna spotkałam pierwszy raz na cmentarzu więc musiał tu u kogoś być... Szłam za nim dalej, chłopak usiadł przy grobie jakiejś dziewczyny, jeśli dobrze widziałam to była Victoria Malik... zaraz Malik? Coś mi nie pasowało w pewnym momencie usłyszałam jak chłopak coś mówi, chyba sam do siebie.
Widzisz siostrzyczko? To życie jest niesprawiedliwe. Chciałbym być teraz z tobą, tam u góry, to wszystko tak diametralnie się spieprzyło, to wszystko co planowałem... a ten lokowaty dzieciak wszystko spierdolił! Dlaczego mnie zostawiłaś?! Tak bardzo Cię potrzebuję!-Najpierw krzyczał potem zaczął płakać chciałam do niego podejść, ale bałam się... najzwyczajniej bałam się jak zareaguje, co powie nie podeszłam. Poszłam nad grób do Rona. Siedziałam tam, a mulat przy pomniku chyba swojej... siostry. Chłopak po pół godzinie poszedł i na szczęście nie zauważył mnie posiedziałam tak jeszcze dwie godziny i poszłam do domu. Gdy wróciłam wykąpałam się i położyłam koło śpiącego Hazzy próbowałam zasnąć, ale nie mogłam, cały czas myślałam o Zaynie.
Następnego dnia nie rozmawiałam z nikim mówili do mnie, ale to było jak grochem o ścianę, nic nie docierało. W końcu Harry się wkurzył i zaczął mnie trząść i do mnie krzyczeć;
-Sylwia dziewczyno co z tobą ?!
-Zostaw mnie!
-Powiedz co z tobą?! Chodzi o Zayna?! Powiedz że chodzi o niego!- Ściskał moje ramiona dłońmi.
-Ała puść mnie ! Zostaw!-Wyrywałam się gdy nagle wbiegł Zayn i uderzył Harrego pięścią w twarz tak że ten upadł. -Pojebało Cię?!-wykrzyczałam do mulata schylając się do loczka.-Nic Ci nie jest? Ty krwawisz!-Chłopakowi leciała krew z nosa pomagałam mu się podnieść, a w tym czasie Zayn wyszedł.
-To nic takiego...-Powiedział  by mnie uspokoić wycierając ręką twarz z krwi.
-Co mu odbiło?
-Nie wiem...- Chłopak przytulił mnie znienacka co ja odwzajemniłam.
-Gdzie wczoraj za nim doszłaś?
-Na cmentarz..-Chłopak w żaden sposób nie zareagował.- Ej powiedz coś.
-Ale co?
-Po co poszedł na ten cmentarz? I kim do cholery jest Victoria Malik?!-Chłopak długo milczał.- Harry proszę powiedz...- Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem ze łzami w oczach.
-Victoria... Torii to jego siostra...
-Ale jak? Nie wiedziałam że miał siostrę... Co się z nią stało?
-Ona... popełniła samobójstwo...
-Dlaczego? Dlaczego ona to zrobiła?
-Sylwia nie chcę o tym mówić... to była moja przyjaciółka. Ciężko mi...-Przytuliłam go mocno i już się nie odzywałam. Wiedziałam co on przeżywają jeszcze niedawno straciłam jedyną bliską mi osobę, wiedziałam co to za ból, nie chciałam w nim tego pogłębiać, chciałam mu oddać w pełni swoje serce, ale nie potrafiłam go w pełni... pokochać.
_________________________________________________________________________________
Przepraszam że rozdział taki zamulony, ale jest 3 w nocy, a ja piszę bloga. Ogólnie to chciałam podziękować za pięć komentarzy <333. Prosicie o dłuższe rozdziały, ale ja chyba nie umiem xd tylko na tyle mnie znać. Jeśli czytasz skomentuj i obserwuj proszę ;*

#6

Obudziłam się o dziwo jako pierwsza, wszyscy jeszcze spali. Śmiesznie to wyglądało, Zayn na Niall'u który był wtulony w Lou, a Lou z kolei spał na Harry'm, Liam spał pomiędzy Alex, a Sophi, Oj się Lou wkurzy Heh. Zrobiłam sobie płatki i poszłam się pomalować gdy zeszłam na dół Hazza już nie spał, podszedł do mnie i czule przytulił.
-Nie śpisz już?-Spytał.
-Nie, wstałam pół godziny temu.
-Ranny ptaszek.
-Ja? O ile dobrze wiem to ja zawsze się budzę gdy nikogo już nie ma.
-Oj tam Oj tam, masz na dziś jakieś plany?
-W sumie nie...
-Chodźmy później na spacer.
-Ok...
Tak mijały dni i tygodnie, niby spotykaliśmy się z Harry'm, ale ja nic do niego nie czułam, może byłam lekko zauroczona, ale on... on się we mnie zakochiwał, z dnia na dzień coraz bardziej pewnego dnia jak zawsze poszliśmy nad jezioro;
-Harry czy ty coś do mnie czujesz?-Spytałam lekko zawstydzona na co chłopak schylił głowę w dół, podniosłam ją lekko i odwróciłam w moją stronę, spojrzałam w jego oczy.
-Sylwia... Ja... ja Cię kocham...-Do oczu napłynęły mu łzy.
-Ej! Nie płacz, co jest?
-Bo ja wiem że Ty nic do mnie nie czujesz.-Chłopakowi poleciały łzy z oczu, przybliżyłam się do niego i go namiętnie pocałowałam.
-Sy... Sylwia co Ty?
-Ciii...-Przytuliłam go mocno, siedzieliśmy tak jeszcze kilka minut i wróciliśmy do domu... jako para.
***
Kiedy byliśmy już w domu poszłam do Zayn'a pochwalić mu się co zaszło.
-Cześć bejbe.-Przywitałam się.
-No siemka.
-Muszę Ci coś powieeeedzieeeć.-Przeciągałam wyrazy.
-Aaaa cooo?-On też tak specjalnie robił.
-Ja i Harry jesteśmy paaarą.-Chłopak spojrzał na mnie, wytrzeszczył oczy i się nie odezwał.- Nie powiesz nic?
-Jestem w szoku... Kochasz go w ogóle?
-Jak możesz o to pytać?!- Wykrzyczałam i wyszłam z jego pokoju. 
Wykąpałam się i położyłam do łóżka oglądając telewizor. Nagle usłyszałam że ktoś wchodzi do mnie do pokoju.
-Harry? Co Ty tu robisz?-Spytałam zszokowana.
-Już dawno chciałem to zrobić, ale jakoś nie wypadało... Ale teraz już mogę prawda?-Spytał robiąc minę szczeniaczka.
-Oj chodź tu.-Chłopak położył się koło mnie, leżeliśmy tak całą noc, aż zasnęliśmy.
_________________________________________________________________________________
Przepraszam że tak długo, ale jeśli są tylko 2 komentarze to chyba nie ma sensu... Wiem narazie to wszystko nie trzyma się kupy, ale całą historię mam już ułożoną więc jeszcze się sprostuje :) Jeśli oczywiście ktoś to wg czyta ;x

wtorek, 24 lipca 2012

#5

Obudziłam się o dziwo w łóżku Zayn'a, może też zasnął, albo po prostu nie chciał mnie budzić, a z resztą idę na dół. W salonie siedziała Alex z Lou, a obok nich Niall. Poszłam do kuchni gdzie siedział Harry.
-Dzień dobry!- Przywitał się pierwszy chłopak.
-No siemka, jak się spało?
-Tak sobie...
-Ooo... A to czemu?
-A takie tam...
-Powiedz czemu, bo inaczej będę smutna!
-Nie mogłem spać... ja się chyba...
-Siema ludzie ! Wróciłem z zakupów. O moja księżniczka już wstała?-Przerwał nam mulat.
-Zayn głupku jaka księżniczka?!-Podeszłam i pukłam go w czoło.
-Ej bo jak ja Cię puknę!
-Nie schizuj już!-Przytuliłam go i w tym momencie Hazza wyszedł.
-Chyba się wkurzył.-Powiedział Zayn.
-On chyba chciał mi coś powiedzieć, poczekaj.-Pobiegłam za loczkiem.
-Ej! Co chciałeś powiedzieć?
-A już nie ważne.
-Powiedz proszę!
-No nie ważne...
-Jak mi nie powiesz to się więcej do ciebie nie odezwę!
-Oj dobra. Bo ja się chyba w tobie zauroczyłem...-Parskłam śmiechem.- Nie śmiej się!
-Kiedy... To trochę dziwne kiedy to chłopak mówi dziewczynie, że się w niej zauroczył.
-Nie to całkiem normalne, zawsze musi być ten pierwszy krok.-Staliśmy tak na korytarzu wpatrzeni w siebie i nagle popchnął nas Liam uciekający przed Sophi.
-Ej uważajcie!-Krzyknęłam.
-Sorry!-Odpowiedział Liam nawet się nie obracając.
-Co powiesz na spacer jutro?-Spytał Harry.
-Z chęcią.-Uśmiechnęłam się i poszłam do pokoju. Siedziałam tam i myślałam, ale mi się Harry chyba nie podoba... sama nie wiem, może jeszcze się do niego przekonam, może nawet będziemy razem, kto wie, w sumie to mi się nudzi idę do Zayna.
***
-O Sysia.
-O Zayn. Co tak sam zamulasz?
-No nie przyszłaś to zamulam.
-Głuptasie, a co ty jesteś ode mnie uzależniony?
-Chyba tak... Dziewczyno uzależniasz jak papierosy.-Powiedział i zaczął mnie gilgotać.
-Aaaa ! Puszczaj ! Pomocy utknęłam!-Nagle do pokoju wbiegł Niall i rzucił się na nas. Bolało nie powiem, że nie, ale przynajmniej Zayn przestał łaskotać.
-Blondi złaś z nas!- Wykrzyczał mulat.
-Dobra tylko nie krzycz. Co robicie?
-Nudzimy się.-Uśmiechnęłam się.
-A co powiecie na grę w butelkę? Zaproponował Niall.
-Spoko ja jestem za, a ty Zayn?
-Ok ja mogę grać.
-Spoko to ja zwołam ludzi, a wy załatwcie butelkę.-Oznajmił Niall.
Graliśmy tak do rana, aż w końcu znużeni zasnęliśmy na podłodze w salonie.
_________________________________________________________________________________
No więc przepraszam, że tak późno, ale byłam w Londynie i późno wróciłam. ktoś pytał kto to Victoria. Victoria to zmarła siostra Zayna jeszcze o niej usłyszycie. Jeśli są błędy to przepraszam.



piątek, 20 lipca 2012

#4

Wróciłam do domu. I kto mnie w progu powitał? Harry !
-Witaj ! Wszyscy już śpią.
-No cześć. Zayn też?
-Też. Łudził się że przyjdziesz wcześniej i usnął na kanapie.
-Aaa... Kurde mogłam zadzwonić, że będę później.
-Da sobie rade.
-Mam taką nadzieję.
-Wiesz nasza znajomość nie zaczęła się kolorowo, masz może ochotę przejść się jutro na spacer?
-Hmm... Czemu nie?
-Fajnie! Ej dobra ja idę spać. Ty dziewczyno też się kładź.
-Jeszcze tylko coś zjem...
-Ok, słodkich  snów.
-Dzięki wzajemnie.- WTF?... jak opisać tą rozmowę? Co to w ogóle było? Nieogarniam.  Jutro idę na spacer z Harrym... Harrym Stylesem. Ciekawe co na to mulacik. Poszłam do kuchni usiadłam na taborecie i ze zmęczenia zasnęłam. Rano obudził mnie Zayn niosąc mnie do łóżka.
-Obudziłem królewnę?
-Może i tak, ale nieś dalej.-Powiedziałam zaspanym głosem na co on się zaśmiał. Odłożył mnie do łóżka i wyszedł. Spojrzałam na zegarek... zaraz to już 15! Zerwałam się szybko, wykąpałam, pomalowałam, ubrałam i zeszłam do kuchni. Siedział tam tylko loczek.
-Mieliśmy iść na spacer, nadal aktualne?-Spytał Harry.
-Tak, tylko muszę coś zjeść.
-Zjemy na mieście. Chodź!-Pociągnął mnie za sobą.
-Czekaj! Muszę ubrać buty i wziąć torebkę.
-Oj no dalej.
-Co się tak śpieszysz?
-Chcę Ci coś pokazać.
Byliśmy na mieście. Szybko zjedliśmy hod-dogi i poszliśmy przed siebie.
-Gdzie idziemy?-Spytałam.
-Zobaczysz.
-Ej! Nie lubię niespodzianek.
-Nie wybrzydzaj ta Ci się spodoba!
Szliśmy dosyć długo, ale w końcu doszliśmy...
-Podoba Ci się?
-Eee... tu...tu jest pięknie!-Staliśmy nad wodą niebo robiło się szare, ale wszystko było piękne i kolorowe. Usiedliśmy na piasku...
-Więc... powiedz mi coś o sobie...
-A co chciałbyś wiedzieć.
-Wszystko.
-Łoł... Wiesz że jestem Polką?
-Domyślałem się po imieniu i akcencie, skąd się tutaj wzięłaś?
-Przyjechałam tu z mamą, 10 lat temu, ale w Londynie mieszkam dopiero 4 lata.
-A co z tym chłopakiem?
Zamilkłam... nie wiedziałam co mam mu powiedzieć...
-Wiesz jeśli nie chcesz nie musisz mówić.
-Tak będzie lepiej... teraz ty.
-Hmm... Co ja mam o sobie mówić, większość osób wie o mnie więcej niż ja sam.
-A no tak w końcu gwiazda.-Uśmiechnęłam się.
-Zimno co nie?
-Trochę...
-Zmywajmy się.
Kiedy dotarliśmy do domu Hazza poszedł do siebie, a ja do Zayna.
-Cześć braciszku!
-Cześć siostrzyczko. Gdzie byłaś, martwiłem się nie było Cię na cmentarzu.
-Przepraszam zapomniałam Ci powiedzieć, byłam na spacerze z Harrym.
-Ooo... Wy razem na spacerze?
-Nalegał.
-I jak było?
-Normalnie. A ty co robiłeś?
-Zamulałem w domu cały dzień. Myślałem, że wyskoczymy gdzieś na miasto, albo coś w tym stylu.
-Przepraszam jeszcze raz.-Przytuliłam go, siedzieliśmy tak wtuleni w siebie, aż zasnęłam.

czwartek, 19 lipca 2012

#3


Pracowałam u nich już około dwóch tygodni i codziennie wieczorem szłam na cmentarz do Rona, siedziałam tak do północy czasem dłużej... Kilka razy nawet Zayn po mnie wyjechał... bał się o mnie. Z dnia na dzień stawał mi się coraz bliższy, ale nie jako mężczyzna, jako brat... Stawał mi się przyjacielem. Mimo tego że tak krótko się znaliśmy czułam że mogę na nim polegać, dogadałam się z Sophią, poznałam Alex naprawdę fajna dziewczyna. Bardzo się cieszę że ich w pewnym sensie mam... Kiedy tak sobie myślałam usłyszałam jak trzaskają drzwi.
-Wróciłeeem!- Wykrzyczał ktoś, domyśliłam się że to będzie Harry.
Wszyscy zbiegli na dół i rzucili się na chłopaka. Więc i ja zeszłam. Patrzałam na wszystko z boku, a kiedy już skończyli prześliczny loczek spojrzał na mnie potem na wszystkich i spytał;
-Em... A mogę wiedzieć kto to?
-Aaa... zapomniałem. To jest Sylwia. Nasza nowa sprzątaczka.-Odpowiedział Zayn.
-Nie za ładna na sprzątaczkę?
-Nie zapędzasz się ? Sylwia jestem miło mi.-Wtrąciłam się.
-Harry.-Odpowiedział z lekkim szokiem.
Wszyscy siedzieli na dole, a ja poszłam do góry, siedziałam i się nudziłam więc pomyślałam że pójdę do Ronalda i nagle wbiegł Zayn.
-A co ty tu tak sama zamulasz? Chodź do nas.-Zaproponował.
-Nie... wiesz nie chcę wam przeszkadzać.- Schyliłam głowę.
-Co Ty gadasz?! Nie przeszkadzasz.
-Chciałam iść na cmentarz...
-Oj no proszę.-Zrobił słodkie oczka.
-No dobra, ale nie patrz już tak na mnie.
-Jupi! Chodź!-Pociągnął mnie za sobą.
***
-Zacznijmy od nowa! Harry to jest Sylwia, nasza nowa sprzątaczka. Sylwia to jest Harry, nasz... Harry!-Przedstawiłem ich sobie.
-Sysia miło.-Wyciągnęła rękę.
-Hazza. Więc... od kiedy tu pracujesz?
-Już jakiś tydzień. 
-Ehem... a mogę wiedzieć jak to się stało że tu pracujesz?
Nagle wszyscy ucichli. 
-Kto ma ochotę na coś słodkiego?!- Wtrącił Niall.
-Ej blondi cicho! Dowiem się czy nie?- Spytał loczek.
-Emm... Musimy o tym teraz mówić?-Spytałem widząc że Sysia nie ma na to ochoty.
-Eh... no dobra. 
-Jak było?-Spytała Alex?
-No spoko, spoko w końcu od was odpocząłem.-Zaśmiał się.
-Ranisz...- Powiedział ze sztucznym smutkiem Naill.
-Oj no przepraszam skarbie.-Przytulił go na co ja i Sylwia wybuchliśmy śmiechem.
-Jest miło, ale ja już się zbieram.-Powiedziała Sylwia.
-Idziesz do siebie?-Spytał Hazza.
-Aaa...
-Harry...Ona u nas mieszka.-Odpowiedziałem za nią.
-Jak to u nas mieszka?
-Wiecie co to ja idę, a wy to sobie wytłumaczcie.
-Dobrze. Tylko nie siedź za długo, chyba że mam po ciebie wyjechać.
-Nie dojdę.
Szłam tak drogą i myślałam czy będę mogła tam zostać... czy Hazzie się to spodoba... co ja zrobię jeśli będę musiała odejść? Te pytania prześladują jak list gończy...

piątek, 13 lipca 2012

#2

-Pójdę zrobić śniadanie, a ty się ogarnij. Pożyczyłem od Sophii (dziewczyna Liama) ubrania mam nadzieję że będą pasowały.-Uśmiechnął się co ja to odwzajemniłam. 
Chłopak wyszedł, a ja wstałam w poszukiwaniu w łazienki, na szczęście była w pokoju. Zmyłam rozmazany makijaż i ubrałam rzeczy dziewczyny. Pasowały jak ulał, niepomalowana zeszłam na dół gdzie czekał na mnie chłopak i jajecznica na stole. 
-Siadaj i jedz. Mam nadzieję że będzie Ci smakowało.
Usiadłam przy stole, wzięłam widelec i zaczęłam bawić się jedzeniem. Chłopak patrzył kątem oka co robię. W pewnym momencie wstałam wykrzyczałam 'Nie mogę, nie dam rady!' i wybiegłam z domu, Malik popędził za mną. Biegłam w stronę cmentarza, w pewnym momencie chłopak z dogonił mnie złapał i mocno przytulił. Nie miałam siły się wyrywać przytuliłam się tylko i zaczęłam płakać. Staliśmy tak dobre kilka minut i o dziwo nie zbiegli się paparazzi po chwili chłopak poprosił mnie, abyśmy wrócili do jego domu, zgodziłam się. Gdy byliśmy już w domu usiadłam na wygodnym fotelu, przykryłam się kocem i cały czas po cichu szlochałam. Chłopak przyniósł mi kakao i sam usiadł na kanapie i cały czas mnie obserwował. W pewnym momencie nie wytrzymałam i spytałam:
-Co chcesz wiedzieć?!
-Spokojnie... Jak to się stało, kim on dla ciebie był...?
-Kim był? Był miłością mojego życia...oazą spokoju i... ciepła...-Mówiłam z długimi przerwami z trudem przełykając ślinę.-...zawsze był przy mnie...był jedyną osobą dla której żyłam... Jak to się stało? Wypadek samochodowy...-Rozryczałam się całkowicie, a chłopak tylko podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. 
***
Siedzieliśmy tak w jednym fotelu, dziewczyna płakała, ale w końcu zasnęła. Do pokoju wbiegł rozwrzeszczany Niall, a za nim Sophii'a dość szybko zauważyli że śpi obok mnie jakaś dziewczyna i się uspokoili. Usiedli na kanapie i oboje bacznie na mnie patrzyli...
-No co?-Spytałem.
-Widzę że w końcu sobie kogoś znalazłeś...-Powiedział Niall.
-Tylko że ona jakaś taka blada.- Dopowiedziała dziewczyna Liama.
-Jest blada bo przeżyła tragedię i ciągle płacze i to nie jest moja dziewczyna.
-Jasne.- Powiedzieli razem.
-Zauważyłem ją kiedy byłem na cmentarzu u Victorii, siedziałem tam dosyć długo i ją obserwowałem, kiedy zaczęło się ściemniać i zrobiło się zimno podszedłem do niej i zaproponowałem, że zawiozę ją do domu okazało się jednak że nie ma już domu więc ją zabrałem do domu przecież jej nie zostawię na cmentarzu.
W tym momencie Sylwia się obudziła, ale my tego nie zauważyliśmy.
-Nie może od tak u nas zamieszkać nie znamy jej.-Powiedziała Sophii.
-Mi tam nie przeszkadza.- Odpowiedział Sophii Niall.
-Macie rację nie mogę tutaj z wami zamieszkać.-Wtrąciła się Reeves.
-Narazie nie masz wyjścia!-Wręcz wykrzyczałem.
-Ej przecież może na przykład zostać u nas sprzątaczką i mieszkać tu.- Powiedział Liam podchodząc do swojej dziewczyny i przytulając ją.
-Skąd wiesz o czym gadamy?-Spytał zdziwiony Niall.
-Podsłuchiwałem was. 
-Jesteś okropny.-Powiedziała śmiejąc się Sophii podczas gdy Sylwia dalej milczała.-To co zgadzasz się?
-No chyba nie mam wyjścia...Jestem sprzątaczką.-Powiedziała dziewczyna z nieszczerym uśmiechem.
-Zaraz zadzwonię do Lou i go powiadomię.-Powiedziałem.
-Świetny pomysł ja zadzwonię do Harrego!-Stwierdził z uśmiechem Niall.
-Nie! Harry sam powiedział że chcę odpocząć i mamy nie dzwonić, ani nie pisać. Wróci to się dowie.
Dziewczyna patrzała na nas jak na idiotów w końcu wydusiła z siebie;
-Ilu was tu mieszka?
-Ja z Liamem, Niall, Zayn, Lou z Alex i Harry no i teraz ty.-Odpowiedziała Sophi.
-Dlatego ten dom jest taki wielki...
-Tak dla tego...-Uśmiechnęła się Sophi.
_________________________________________________________________________________
Ta wiem nuuuda. Ale się rozkręcę :) Jeszcze będzie się działo. Teraz jadę do Anglii więc przez kilka dnii na pewno nie pojawi się żaden rozdział...