sobota, 11 sierpnia 2012

#9

Minęły te trzy dni. Siedzieliśmy z Alex i Sophi w salonie rozmawiając o niczym. Chłopcy byli na zakupach. Nagle usłyszałyśmy jak otwierają się drzwi usłyszałam Niall'a, Harry'ego i jakąś dziewczynę... Zaraz dziewczynę? O ile się nie mylę jechali sami. Niall i dziewczyna weszli do góry, a mnie zawołał Hazza.
-Sylwia musimy porozmawiać.-Powiedział poważnym głosem.
-Tak, mam Ci coś do powiedzenia.
-Ty?
-Tak ja. Ty zacznij.
-Sylwia bo widzisz... nie możemy razem być. Od dłuższego czasu spotykałem się z inną i... ja ją kocham.
-Zaraz... Spotykałeś się z kimś gdy byłeś ze mną?!
-Sylwia kocham Cię, ale moja miłość do niej jest silniejsza... Ty też chciałaś coś powiedzieć.
-Tak... ja Cię nigdy nie kochałam.
-Co?! Mówisz tak, żeby nie czuć się gorsza.
-Nie... byłam maksymalnie zauroczona tobą. I jeszcze jedno... jestem z Zayn'em i go kocham.
-Co? Może kochasz go tak jak mnie?
-Nie... kocham go naprawdę! Od kiedy go poznałam... nie wiedziałam o tym ale teraz wiem.- Chłopak spojrzał na mnie i poszedł do góry bez słowa. Wróciłam do dziewczyn i po paru minutach przyszli chłopcy. Wzięłam Zayn'a na bok i opowiedziałam mu moją rozmowę z Hazzą, był lekko zszokowany że on ma kogoś, ale nawet nie ciekawiło go kto to. Mijały dni, tygodnie miesiące układało nam się świetnie. Z Hazzą nie utrzymywaliśmy większego kontaktu, ale nie byliśmy pokłóceni, pewnego razu spóźniała mi się miesiączka więc poszłam do apteki po testy ciążowe, modliłam się abym nie była w ciąży. Kocham Malika, ale nie chcę mieć narazie dziecka i on chyba też nie, nie jesteśmy na to jeszcze gotowi. Wróciłam do domu, weszłam do łazienki, zrobiłam 2 testy dla pewności i wyszłam blada jak ściana. Poszłam w stronę pokoju mojego i mulata z testami w dłoni. Pokazałam mu jeden po czym drugi, chłopak spojrzał na mnie i wytrzeszczył oczy.
-Wiesz co to znaczy?-Spytałam, a do oczu napłynęły łzy.
-Jesteś w ciąży?-Odpowiedział pytaniem, a jego głos strasznie drżał.
-Tak!-Rozpłakałam się.
-Ej kochanie nie płacz! Dlaczego płaczesz? Powinnaś się cieszyć!
-Zayn chcesz tego dziecka?
-Jasne, że chcę! To nasza perełka! Nie płacz.- Przytulił mnie mocno i pocałował w policzek po którym spływały łzy.
-Kocham Cię... Zayn tak bardzo Cię kocham.
-Ja Ciebie też. Nie płacz proszę.
-To ze szczęścia. Teraz ze szczęścia kochanie.
Wieczorem zeszliśmy na dół, zwołaliśmy wszystkich i ogłosiliśmy nowinę, co się okazało nie tylko my. Louis oświadczył się Alex. Świętowaliśmy całą noc. To wspaniałe uczucie. Jeszcze pół roku temu nie miałam nikogo, a teraz? Wspaniali przyjaciele, ten jedyny mężczyzna i dziecko w drodze... Czego można chcieć więcej? Następnego dnia poszliśmy do ginekologa, żeby potwierdzić tą wiadomość. Chciałam już znać płeć, ale było jeszcze za wcześnie, aby cokolwiek powiedzieć to trzeci tydzień.
_________________________________________________________________________________
Wróciłam. Cierpię na brak weny... Za wszystkie błędy przepraszam. mam nadzieję, że jeszcze ktoś to czyta ;D Jeśli czytasz skomentuj ;p Udostępniajcie na swoich stronkach, blogach... cokolwiek. ^^

4 komentarze:

  1. To takie zajebistee <333. Uwielbiam pisz dalej :) Zajrzysz do mnie ? http://onedirectionimaginybysylwia.blogspot.de/ xx.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świtne! Czekam na nexta :* zapraszam do mnie: storywithonedirectionxd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń